Główna » 2017 » Wrzesień » 20 » Będzie wesele.
12:19 PM
Będzie wesele.

OczyDzień ślubu i impreza weselna to szczególny dzień dla dwojga ludzi. Zapraszają oni na tę uroczystość rodzinę, przyjaciół i znajomych. Przyjęło się, że osoby nie będące w oficjalnych związkach są zapraszane na takie imprezy „z osobą towarzyszącą”. Singiel(ka) staje przed wyborem – iść samemu, iść z kimś (czasem osobą przypadkową) lub nie iść w ogóle (bywają i takie decyzje, bo jak to samemu?).

Często będę w tym wpisie powtarzał pojęcie „być singlem”, bo nie chcę używać określeń „być samemu” lub „być samotnym”, gdyż mogą one kojarzyć się z osamotnieniem, izolacją i mają dość negatywny wydźwięk. We wpisie przytaczam głównie przykład kobiety, ale oczywiście analogiczna sytuacja ma miejsce w drugą stronę, gdy na wesele wybiera się facet i ma podjąć tę decyzję.

Rozmawiałem ostatnio ze znajomą. Opowiadała mi, że jest zaproszona na wesele. Jest ona również singielką, jednak na owo wesele wybiera się z kolegą, który będzie jej osobą towarzyszącą. Zapytałem ją – dlaczego idzie z kolegą? Pytanie to i we mnie wzbudziło temat do przemyśleń, którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Argumentacja mojej znajomej, co do podjętej decyzji o pójściu na wesele z kolegą, była taka, że wszystkie ciocie nie będą znów pytać – „taka ładna a sama?” Czy pójście samemu na wesele to jakaś ujma czy wstyd?

W sytuacji, gdy przyjdzie się natomiast z kolegą, to ciocie i babcie wezmą go pewnie za partnera/faceta/narzeczonego i będą pytać – „kiedy wesele?” Znów niezręczna sytuacja, wyjaśnianie i tłumaczenie. Następnym pytaniem po weselu byłoby „kiedy dzieci?” Ciocie i babcie zawsze będą miały dziwne pytania, tylko czy chodzi o to, aby je „zadowolić”? Tak na marginesie - „taka ładna i z kolegą” - to już coś lepszego czy bardziej pogmatwanego...?

Jak czuje się kolega jako osoba towarzysząca? Jak statysta? Równie dobrze, mógłby tu być za niego inny kolega. Oczywiście, z drugiej strony, można być po prostu fanem zabaw weselnych i jest się wtedy w swoim żywiole, bez znaczenia czy jest się osobą towarzyszącą.

Sprawa następna – może on/ona myśli, że z tego będzie coś więcej, ma nadzieję, wizje na budowanie jakiejś relacji. Zostawiam tę kwestię, bo to już osobny temat, pogmatwany do potęgi.

Przydałby się w takim razie jeden, stały kolega „weselny” na wszystkie wesela. Bo co, jeśli na każdym weselu kobieta będzie z innym kolegą. Co ciocie powiedzą? ...że zmienia partnerów (kolegów) jak rękawiczki?

Jestem ciekaw, czy wszystkie zadające dużo pytań ciocie, są w szczęśliwych związkach, czy tylko w takich, żeby było z kim pójść na wesele... Nie ma opcji, żeby ciocie powiedziały coś dobrego, zatem może na samym początku już wyluzować i być po prostu sobą – w tym wypadku singlem, w dosłownym znaczeniu i nie udawać pseudo pary. A tak podświadomie, czy nie jest to obawa przed byciem singlem i ukrywaniem się w pseudo związku. Coś w stylu - „Boisz się to powiedzieć światu?” „Wolisz się chować za czyimiś plecami?”

Nie uważam pójścia na wesele z kolegą za nietakt czy przestępstwo, ale raczej maskowanie przed tym, że jest się singlem. Bycie singlem nie jest pewnie stanem idealnym, ale dlaczego nie polubić tego chwilowego stanu. Jest on też dobrym fundamentem do stworzenia sensownego związku. Przekaz w stylu – lubię swoje życie, dobrze się w nim czuję, ale jest też w nim miejsce dla kogoś drugiego, zamiast jakichś „przesuwanek” koleżeńskich dla totalnego zamaskowania i nie pokazywania nawet na sekundę, że jest się singlem.

Co w przypadku, gdy na weselu będzie ktoś, również singiel, kto spodoba się kobiecie? Facet nie podejdzie, nie porozmawia dłużej, bo kobieta jest z kimś (choć to kolega, ale nie ma tego wypisanego na czole), a raczej nie ma sensu być trzecim. Przede wszystkim, zabieranie kolegi, to chyba zamykanie sobie drogi do poznania kogoś, gdy jest się singlem? Nie dlatego też, ciągnie się kolegę na wesele, żeby potem go zostawiać w kącie, bo to delikatnie mówiąc niegrzeczne.

Po co natomiast brać na wesele kogoś z ogłoszenia, kogo ledwo znamy? Bo podobno dobrze tańczy i nie pije za dużo... podobno. Tłumaczyć/przedstawiać wszystkim kogoś, kto wylądował tu prawie jak na spadochronie, widzi wszystkich ludzi pierwszy raz i być może nigdy ich już więcej nie zobaczy. Chyba, że on myśli – czemu gdzieś nie iść, pojeść, potańczyć, poznać ludzi i dobrze się bawić. Kwestia podejścia.

Pomimo, iż pójście na wesele z kolegą to coś normalnego, dla niektórych wskazanego, są nawet ogłoszenia o poszukiwaniach partnera na wesele, to dla mnie osobiście to kompletna bzdura, żeby nie powiedzieć zakłamanie i krzywdzenie samego siebie. Może dość mocne słowa, ale tak po prostu myślę. Jeśli jest inaczej, to wyprowadźcie mnie z błędu. Moje zdanie jest takie, że jeśli jest się singlem, to po co na siłę udawać, że się nimi nie jest i zamykać sobie drogę na poznanie kogoś. Widzę też jednak dwa argumenty „za”. Pierwszy to prawdopodobna gwarancja partnera do zabawy. Prawdopodobna gwarancja, bo jeśli to partner z ogłoszenia, to nie wiemy co się można po nim spodziewać i ile pije. Druga, to dla osoby towarzyszącej, i tego nie neguję – czemu gdzieś nie iść, na fajną imprezę, pojeść, potańczyć i poznać ludzi – jak najbardziej.


Wyświetleń: 2505 | Dodał: Młody | Rating: 5.0/1
Liczba wszystkich komentarzy: 4
4  
Witam.

Z niecierpliwością oczekujemy na Twoje kolejne wirtualne rozważania związane z poszukiwaniem kandydatki do wspólnego "życia".

3  
Hmm...ja ostatnio miałam iść z kolegą na ślub przyjaciółki, ale prawie w ostatniej chwili odwołałam zaproszenie. Co prawda lista gości była raczej krótka, więc wiedziałam, że nikogo tam nie poznam, ale stwierdziłam, że bardziej bym się męczyła z kolegą, którego musiałabym zabawiać niż idąc sama. Nie wiem, czy gdyby lista gości była opisana trzema cyframi, miałabym tyle odwagi. Ciężko być samotnym w tłumie. Najczęściej na weselu nie szuka się kogoś, przynajmniej ja nigdy tak do tego nie podchodziłam. Łatwiej mieć się do kogo odezwać, mieć tę pewność, że ktoś nam potowarzyszy, gdy wokół same pary, małżeństwa. Może to obłuda, ale jeśli wpływa na nasz nastrój,to właściwie czemu go sobie nie zabezpieczyć? Uważając, że wszędzie należy chodzić samemu zawęża się z kolei grono znajomych. Łatwo też wpaść w pułapkę myślenia o każdej sytuacji, jak o okazji. A stąd już o krok do desperacji ;)

2  
Marcinie, pójść na wesele z kimś jest prostu bezpieczniej :) Dzięki temu uniknie się nie tylko pytań, ale też swatania na siłę czy podrywania przez żonatych mężczyzn. Można sobie z tym poradzić, ale w którymś momencie zaczyna być męczące, bo skupiasz się na unikaniu tych osób, a nie na zabawie. Z osobą towarzyszącą takich problemów po prostu nie ma :)

1  
A ja myślę, że właśnie decydującym argumentem jest ten, który tak automatycznie odrzuciłeś - gwarancja dobrej zabawy i towarzystwa. Jeden jedyny raz byłam sama na weselu i to był dramat - wynudziłam się jak nigdy, większą część imprezy przesiedziawszy samotnie przy stoliku, bo ok, ze dwa razy poprosiłam do tańca Pana Młodego, zatańczyłam raz ze szwagrem czy innym kuzynem, ale ile można desperacko "wykorzystywać" czyichś partnerów? Analogicznych sytuacji też nie raz byłam świadkiem. Oczywiście wiele zależy od samego wesela - jeśli na imprezie jest wielu młodych ludzi i część z nich też jest singlami, to nie ma problemu by bawić się po prostu wspólnie. Tak samo jeśli to wesele kogoś bliskiego, wszystkich się zna, jest z kim pogadać i pobawić się. Ale jeśli to wesele jakiejś dalekiej kuzynki, gdzie gośmi są właśnie tylko stare wścibskie ciotki? ;)

Nigdy nie spotkałam się z sytuacją by ktoś na weselu udawał nie-singla, zawsze było jasne kto przyszedł z partnerem/partnerką a kto po prostu z osobą towarzyszącą. I nie sądzę by ktoś miał w związku z tym jakieś bezpodstawne nadzieje czy wyobrażenia. Normalna sytuacja.

Sama nigdy bym nie poszła na wesele z chłopakiem z ogłoszenia (ze względu na wyjątkowy charakter tego wydarzenia), ale może ktoś nie ma obiekcji... Sama ze dwa razy byłam z przyjacielem, fajnie wyszło, zwłaszcza że znał wcześniej Młodą Parę, więc nikt nie czuł się nieswojo.

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"