Główna » 2018 » Październik » 30 » Kobieta, która mnie rozłożyła...
1:26 PM
Kobieta, która mnie rozłożyła...

OczyTo była chyba moja „najlepsza” randka. To była na pewno moja „najlepsza” randka w kategorii audio. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co słyszałem. Umówiłem się z dziewczyną poznaną na portalu. Początek powiedzmy, że normalny. Pytam na komunikatorze:

- Gdzie się spotkamy?
- W pijalni – odpisuje dziewczyna.
- Której? Czekolady, piwa? - dopytuję.
- W pijalni wódki i piwa. (ona)
- Gdzie to jest? (ja)
- Jak można nie wiedzieć gdzie jest pijalnia wódki i piwa – jej odpowiedź może póki co banalna, ale po spotkaniu będzie dość znamienna. Uznałem ową „pijalnię” raczej za miejsce spotkania, a nie miejsce docelowe, bo wódki nie pijam, a piwo bardzo rzadko.

Zmierzam na spotkanie w kierunku owej „pijalni” i na niedługą chwilę przed spotkaniem otrzymuję od niej wiadomość - „Spotkałam kolegę, siedzimy nieco dalej. Powiedział, że jak przyjdzie moja randka to sobie pójdzie”. W porządku, nie widzę w tym nic dziwnego i udałem się w nowe miejsce oddalone o minutę drogi.

No i się zaczyna... Wchodzę, siedzi dziewczyna, przed nią stoi potężny kufel piwa, większy chyba od niej, a obok siedzi kolega... przy herbacie. Na twarzy mam delikatny śmiech, bo ogólnie wygląda to komicznie. „Uroku” dodaje ogromny, litrowy, pełny kufel piwa stojący przed nią.

Kolega, pomimo wcześniejszych rzekomych obietnic, siedzi dalej z nami i spokojnie pije sobie herbatę. Zapada niezręczna cisza. Zaczynam się zastanawiać czy to już tak zostanie, taka trójkątna randka, czy coś się jednak zmieni... Po dobrych kilkunastu minutach kolega nie żegnając się specjalnie w końcu nas zostawia.

Reszta spotkania, już we dwoje, to raczej forma monologu kobiety, gdyż już od pierwszych zdań, a z każdym kolejnym coraz bardziej, po prostu zaniemówiłem. Pozostaje mi tylko w cudzysłowach, zacytować jej co niektóre zdania/złote myśli, które przypominały jakby opowiadanie – co u niej słychać.

„Zamówiłam sobie to piwo, bo przeczytałam wczoraj, że w piwie jest dużo witamin”.

„Zawsze dzień wcześniej planuję, co będę piła na drugi dzień”.

„Dziś już wypiłam sobie grzańca i 2 wiśniówki”. Nie wyglądała na pijaną, może tylko lekko rozluźnioną i ospałą.

„Zalogowałam się na ten portal tylko po to, bo prosiła mnie przyjaciółka. Umówiła się kiedyś (przyjaciółka) na randkę z facetem, randka trwała 20 godzin(!), poszli na całość, z konsumpcją, obiecywał ślub, rozwód z żoną, ale po pierwszej randce, facet więcej się nie odezwał. To teraz ja (moja randkowiczka), mam się umówić z tym facetem na tym portalu, a wtedy przyjdzie też przyjaciółka i wygarnie mu wszystko”. To jest dopiero przyjaźń... W ogóle opowieści o przyjaciółce było dużo więcej, ale to już graniczyło z jakimś fantazy...

„Trzeci dzień i umówiłam się już na trzecią randkę, obu poprzednich facetów już znałam gdzieś tu z miasta... Muszę trochę zwolnić, bo niedługo całe miasto poznam”. Kilkusettysięczne miasto... Nie widzę nic złego w spotykaniu się z ludźmi, poznawaniu ludzi, tylko w jej głosie była wtedy jakaś obawa, pewnie tego co ma ogólnie do powiedzenia i co u niej słychać.

„Pracuję u byłego. Zdradził mnie z koleżanką, ale nie mam już mu tego za złe”. Ogólnie myślę, że to niezbyt zdrowa relacja.

„Wśród moich znajomych, to tylko koleżanki piją, bo faceci, to wolą się chwalić swoimi samochodami, więc nimi przyjeżdżają”.

„Kolega raz kupił whisky, taką dobrą, to tak łapczywie piłam, bo to była złota whisky, że jak wracałam do domu, to pomyliłam bloki”.

Tak się złożyło, że owa dziewczyna pochodzi z terenów, z których pochodzi również moja mama. Zapytała mnie – czy moja mama dużo pije? Odpowiedziałem, że pół kieliszka na rok. Jej komentarz - „W moich rejonach, jak kobieta nie pije, to albo w ciąży, albo coś z nią nie tak”.

„Jutro mam zajęcia. Taniec na rurze. Dlatego na to chodzę, amatorsko, bo te laski tańczące na rurze mają super figurę”. Trzeba się chyba zastanowić co jest przyczyną, a co skutkiem, ale to już wyższy stopień wtajemniczenia.

„W domu mam dwa telewizory, na 40m2, ale oglądam tylko jeden program – Ślub od pierwszego wejrzenia”.

„Ostatnio zaczęłam stosować dietę ketogeniczną, bo przeczytałam, że przez nią można powiększyć sobie mózg. A mózg to jest jedyna rzecz, którą bym sobie powiększyła”. Przynajmniej duży plus, że jest świadoma i jako jedna z niewielu uważa, że fajnie jest mieć duży mózg.


Miałem ochotę wyjść już po pięciu minutach od początku jej monologu, ale robiło się coraz „ciekawiej”, nogi mi się uginały, a usta otwierały słuchając tego. Ostatecznie spędziłem jakąś godzinę, cytatów-wisienek było więcej, ale tylko te udało mi się zapamiętać i zapisać...

 

 
Wyświetleń: 6079 | Dodał: Młody | Rating: 3.5/2
Liczba wszystkich komentarzy: 6
0 Spam
6 Wiola   [Wpis]
To jest niemożliwe! Takie kobiety nie istnieją a jeśli ta Pani rzeczywiście istnieje to jest niewiarygodnie zabawna, lepsze to, niż nudna randka!
P.S. również niedawno zaczęłam stosować dietę ketogeniczna, ale nie wiedziałam, że ma takie zalety

0 Spam
5 Aneta   [Wpis]
Dlatego zawsze boje sie takich randek

Wiadomość- śmieć (spam) została ukryta. Pokaż
0 Spam
4 Magda   [Wpis]
Dawno się tak nie uśmiałam. Tekst z mózgiem- petarda:-D

0 Spam
3 Ona   [Wpis]
Powiedz kolezance, ze nie liczy sie wielkosc mozgu, tylko to, jak bardzo jest pofałdowany. :D

0 Spam
2 Ania   [Wpis]
Hahaha xD już dawno się tak nie uśmiałam :D złotousta randka Ci się trafiła :)

0 Spam
1 Aga   [Wpis]
Ja bym jej poradzila napisac ksiazke lub bloga ze złotymi myślami :-D

Nie dziwie się, że facet ją zdradził skoro tak za przeproszeniem- nawiedzona jest. I mózgu raczej nie powiekszy, bo najpierw musi go mieć :-)

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"