Główna » 2017 » Sierpień » 10 » Kocham...
1:08 PM
Kocham...

OczyW telefonie pojawiła się czerwona kropka. Masz wiadomość. Zapomniałem już, że istnieje jeszcze coś takiego jak Tinder, a przynajmniej w moim telefonie. Ktoś do mnie napisał. Korespondencja dość konkretna, zdzwoniliśmy się i w końcu umówili na spotkanie.

Pierwsze wrażenie było pozytywne, dziewczyna w rzeczywistości wyglądała zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach. Ładne oczy, ładny uśmiech, miała coś w sobie. Rozmowa interesująca, nawet bardzo, na wiele tematów, po prostu początek ciekawy.

Wszystko to, do momentu, gdy powiedziała coś, co mnie zatkało – „kocham pieniądze”. Pociągnąłem wątek. Zaczęła wymieniać wszystko co chce sobie kupić. Dom, samochód (z dokładnym wyszczególnieniem luksusowej marki, ale o tym za chwilę) i parę jeszcze innych rzeczy.

- I co jak już będziesz mieć te wszystkie rzeczy, będziesz dalej kochać pieniądze? - zapytałem.
- Tak - odparła.
- Chciwość, nie ważne ile będziesz mieć, zawsze będzie Ci za mało - skomentowałem. Zapadła chwila ciszy.

Potem rozmowa zeszła na motoryzację. Była wielką fanką motoryzacji, miała swoją ulubioną markę samochodów. Szczyciła się, iż jest bardzo dobrym kierowcą, bierze udział w różnego rodzaju praktycznych imprezach motoryzacyjnych. Narzekała strasznie jedynie na swój obecny samochód, że to nie to, co by chciała mieć.

Była już dość późna pora i spotkanie dobiegało końca. Odprowadziłem ją do auta i zapytałem, czy nie podrzuciłaby mnie po drodze. Przyszedłem na spotkanie akurat pieszo, a jechała w tym samym kierunku. Zgodziła się mnie podwieźć. Za jej autem stał markowy, sportowy samochód i nie obyło się u niej oczywiście bez zachwytów.

Wsiedliśmy do auta, odpaliła silnik, rusza i... łuuuup! Zamiast do przodu, to wbiła wsteczny i walnęła z tyłu w swój obiekt westchnień sprzed kilku sekund. Wysiadłem zobaczyć co się stało. Ku mojemu zdumieniu nie było kompletnie żadnego uszkodzenia. Na szczęście. W środku odgłos był znaczny. Dziewczyna siedziała w aucie spanikowana i nie chciała mi uwierzyć, że nie ma żadnych zniszczeń. W końcu wyszła, zobaczyła i odetchnęła z ulgą.

Ruszyliśmy ostatecznie we właściwym kierunku. Jechaliśmy dosłownie kilka minut, a dokładnie wszystkie jej wypowiedziane zdania tyczył się, jak słaby, wolny, głośny, kiepski jest jej samochód. Nie dało się tego słuchać. Na szczęście przejazd nie trwał długo. Na miejscu podziękowałem za podwózkę i pożegnaliśmy się.

Nie widzę sensu na kontynuowanie tej znajomości. Mamy inne obiekty westchnień i co innego kochamy. Samochód to dla mnie kupa blachy i plastiku, która ma mnie zawieźć w miarę wygodnie na koniec świata. Tylko tyle. A pieniądze to rzecz nabyta, której raz jest więcej, a raz mniej. Ale żeby mówić, że się je kocha – straszne.

 

 

 

Wyświetleń: 2914 | Dodał: Młody | Rating: 3.7/3
Liczba wszystkich komentarzy: 1
1  
Doskonale rozumiem tą dziewczynę, co gorsza jestem sama, bo jak do tej pory nie spotkałam mężczyzny który by mnie rozumiał i myślał w sposób podobny do niej! Konia z rzędem osobie która pozna mnie z mężczyzną, który powie: "KOCHAM SWÓJ SAMOCHÓD!"-tak właśnie, dosłownie to co widzisz."Kocham swój samochód i zapraszam do niego na przednie siedzenie swoją drugą połówkę w podróż przez życie!:)" Może sama nie powiedziałabym dokładnie: "Kocham pieniądze" ale napewno: "Kocham wszystko co mogą dać pieniądze i wolna wola pracowitym, ambitnym, odważnym, kreatywnym, kochającym siebie nawzajem, świat i życie ludziom."Nie wspominając o tym ile dobrego jeszcze mogliby zrobić przy okazji dla innych umiejąc właściwie spożytkować te pieniądze.

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"