Główna » 2015 » Październik » 15 » Kobieta nie powie tego wprost!
11:48 AM
Kobieta nie powie tego wprost!

Dlaczego komunikacja z kobietą jest trudna? W przypadku kobiet, nie wszystkich, ale u wielu, jest to szczególnie widoczne. Podobnie jak w innych wpisach, nie piszę tu tylko o komunikacji z kobietami, ale szerzej – o tej międzyludzkiej.

Komunikacja międzyludzka jest formą wyrażania swoich odczuć, spostrzeżeń, potrzeb, pragnień i długo można by jeszcze tu wymieniać. Możemy być wersją minimum – swoistą wersją flegmatyka, choć flegmatyczność a małomówność to dwie różne rzeczy. Oczywiście nie zapędźmy się też w drugą stronę, czyli marudo – gawędziarza i do przypadkowo napotkanej osoby nie opowiadajmy historii naszego życia. Wyznacznikiem jest tu chyba - jak bliska nam jest dana osoba. Jest to również indywidualna cecha – czy jest ktoś rozmowny czy nie. Umiar, moje ulubione słowo, znów tutaj pasuje. Na pewno trzeba mówić o tym, co jest warte powiedzenia.

Moim zdaniem tym różnimy się od zwierząt, że mamy jako ludzie dużo bardziej rozwinięte narządy mowy, dużo bardziej rozwinięty mózg (zdolny rozróżniać w zaawansowanym stopniu mowę) i fajnie jest ich używać. To zwierzęta komunikują się tylko ruchami, zapachem, dźwiękami i sobie właściwymi zmysłami.

Nie rozmawiamy bo się wstydzimy, czujemy presję, bo to temat tabu, bo lepiej nie wsadzać kija w mrowisko, bo ten ktoś się domyśli? I potem wychodzi, że z Krakowa do Warszawy przez Gdańsk (dla nie znających geografii – trzy razy dalej). Nie lubicie robić życia sobie prostszym i pozbywać się problemów zamiast je zbierać?

Czy ludzie boją się rozmawiać, boją się usłyszeć odpowiedź? Lepiej jej nie znać – żyć w błogiej nieświadomości – myśleć, że będzie dobrze? Tak jest lepiej? Dlaczego jeśli czegoś chcę, mam o tym nie powiedzieć? Zyskać na tym mogę tylko ja i druga strona. Jakie są argumenty przeciw? Oczywiście te dobrego smaku i kultury – to kwestia bardziej osobowości, ale czy nawet tych najgorszych nie można powiedzieć dyplomatycznie i delikatnie. Chyba, że przypadek jest już kliniczny – nie warto już nic mówić – to jednak nie bierze się znikąd i są jakieś ku temu wcześniejsze powody.

Jeśli już rozmowa to powinna być szczera, choć na czyjąś szczerość trzeba sobie zasłużyć. Czy warto mówić o czymś, jeśli ktoś ma się obrazić, poczuć urażony albo zinterpretować nasze słowa jako zazdrość? Do tanga trzeba dwojga! To może jeden z niewielu moich kontrargumentów, ale czy z kolei warto otaczać się ludźmi nieszczerymi?

Żyli sobie raz babcia i dziadek, bardzo się kochali i chcieli dla siebie jak najlepiej. Kiedy jedli chleb, babcia jadła skórkę, choć bardziej lubiła środek chleba, ale zostawiała to lepsze wg niej dziadkowi. Dziadek na odwrót, jadł środek, choć bardziej lubił skórkę – zostawiał lepsze wg niego dla niej. A wszystko dlatego, że nie umieli ze sobą rozmawiać.

Dlaczego kobiety mają pretensje – że faceci tacy są, że nie rozumieją kobiet? A skąd oni mają to wiedzieć? Nikt nie jest jasnowidzem... Jeśli idziesz do piekarni po chleb, to przecież mówisz jaki chleb chcesz... Nie chcę być uszczypliwy i pisać, że dla tych kobiet nielubiących mówić czego się chce zrobiono sklepy samoobsługowe.

A może właśnie o to chodzi – że związek ma być niedopowiedziany, że dla kobiety ideałem jest ten który ją zrozumie bez słów? Swoisty klucz znalezienia tego jedynego? „On” będzie mnie rozumiał bez słów, będzie wiedział czego „ja” chcę? Fetysz w postaci – nie może być zbyt prosto? Związek wg kobiety ewoluuję we właściwą stronę przy niedopowiedzianych kwestiach? Kobieta ma być do samego końca nieodgadniona? To pytania, ale wg mnie to oznaka braku dobrej komunikacji w związku i coś mało przyciągającego, choć to tylko moje skromne zdanie.

Sądzę, że każda rozmowa ubogaca. Poszerza nasze poglądy na temat świata, życia, drugiego człowiek – pozwala go choćby w nieco większym stopniu zrozumieć i poznać jego spojrzenie. Myślę, że lepiej piąty raz o czymś znów powiedzieć, niż nie powiedzieć tego wcale. Życie naprawdę może być wiele prostsze, jeśli będziemy konstruktywnie i rzeczowo rozmawiać, zarówno w relacjach międzyludzkich, jak i w relacjach damsko – męskich o swoich potrzebach i pragnieniach.
Wyświetleń: 7461 | Dodał: Młody | Rating: 2.9/16
Liczba wszystkich komentarzy: 4
0 Spam
4 k1chmielecka  
bycie z facetem przez 3.5 roku ? z facetem z ktorym nie mozna porozmawiac o wszystkim i o niczym ?
to na czym wasz zwiazek polegal przez te 3.5 roku ?

znaczaca role w zwiazku ma niestety rozmowa 
wspolne spedzanie czasu i rozmowa 
rozmowa i wszystkim i o niczym
rozmowa -klotnia
rozmowa-flirt
rozmowa-smiech 

jezeli nie mozna z kims rozmawiac - to po co z kims takim byc  dry

0 Spam
3 Paulina  
Zgadzam się w 100% z Magdą. Jestem bardzo otwartą osobą, a mimo to wielokrotnie spotkałam się z brakiem komunikacji ze strony facetów. Faceci są do bani ! boją się i zamiast porozmiawiać..zostają pochłonięci przez czarną dziurę..po prostu uciekają

0 Spam
2 aleksandra  
Nie wszystko nalezy ubierac w slowa

0 Spam
1 Magdalena  
Bardzo dobry tekst. Choć mnie akurat faceci mówią, ze zbyt dużo mówie o emocjach i tego, czego chce. Że nie potrafią się ze mną komunikować, bo każda inna każe się domyślać i szukają w moich wypowiedziach drugiego dna, którego "naprawdę" nie ma. Za to byłam z facetem (3,5 lst), który rozmawiać nie potrfił, albo potrafił ale nie chciał, ukrywał wszelakie fakty o sobie, bym właśnie nie poczuł mojego zdenerowania, choć i tak po pewnym czasie wychodziło to wsyztsko. Potem okazało się, że wolał mnie oszukiwać "dla mojego dobra"... dowiedziałam się po tym jak rozstał się ze mną przez esemes. I kto tu się nie potrafi komunikować?

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"