Główna » 2017 » Kwiecień » 7 » Lubię silne kobiety.
12:55 PM
Lubię silne kobiety.

KtóraPodobno mężczyźni boją się silnych kobiet. Co mężczyzn przeraża w takich kobietach? Ten wpis inspirowany był ciekawym mailem od jednej z czytelniczek, w którym zadała mi kilka pytań. Odpowiedziałem zatem szerzej na forum.



Zacznijmy cały wywód od mężczyzn. Jaki powinien być facet? Zadając to pytanie kobietom, najczęściej padają odpowiedzi – zdecydowany, stanowczy, odpowiedzialny, z własnym zdaniem, trzeźwo myślący. Prawda, też się z tym zgadzam. Czy tacy są w rzeczywistości obecni mężczyźni? Moim zdaniem chyba nie do końca, skoro to tak poszukiwane cechy przez kobiety, jak również biorąc pod uwagę to, co aktualnie widzi się i słyszy w mediach oraz w życiu. Większość pań będzie pewnie jeszcze bardziej surowa w tej diagnozie.



Skoro mamy ustalone, że u panów kiepsko z wyżej wymienionymi cechami, to jakiej kobiety szuka taki mężczyzna? Owej silnej? Oczywiście, że nie! Skutek byłby taki, że rozniosła by go i zapędziła w kozi róg, a chłopina nabawiłby się wrzodów żołądka i depresji. On szuka kogoś, kim choć odrobinę mógłby zawładnąć. Silnej kobiety będzie się bał jak diabeł święconej wody.



Mężczyzna, już gdzieś w swoim DNA, ma wrodzoną przynajmniej odrobinę dominacji nad kobietą. Jeśli jednak jego osobowość, charakter, wiedza czy zdecydowanie nie pozwalają zbyt rozwinąć skrzydeł, musi znaleźć kobietę, nad którą choć trochę będzie dominował. Pasuje do niego tylko kobieta bez własnego zdania, która sama nie wie co na tym świeci robi i jak się na nim znalazła. Generalnie, ona prawdopodobnie nie ma pojęcia o niczym, ale w tym właśnie tkwi jej zaleta. Dlatego mężczyzna, który jest tylko nieznacznie od niej bardziej ogarnięty, jest już dla niej prawdziwym, twardym facetem i za takiego jest przez nich obojga uznawany. Tyle, że to wszystko subiektywne opinie i relatywizm, które poszczególnym ludziom wystarczają.



Co do relatywizmu i subiektywnego postrzegania sytuacji, to kilkakrotnie pisałem już o „silnych kobietach”. Wiele pojęć jest bardzo relatywnych i dla każdego mogą znaczyć coś innego. One uważały się za silne. Może i na swój sposób były silne – tyle, że właśnie na swój sposób.



Nie wiem czy to ewenement, ale nie uważam się za rodzynka – zaliczam się do grupy mężczyzn, którzy gustują tylko w silnych kobietach. Mnie osobiście, kobiety bez jakiejś wewnętrznej siły i nie mające nic ciekawego do powiedzenia, po prostu nudzą. Jaka to przyjemność być w związku z kimś, kto nie ma własnego zdania? Dziewczątko, które będzie postawione tam gdzie się je postawi i zrobi co się mu powie. Już po dziesięciu minutach wieje nudą. Nic nie mam do takich kobiet, ale one nie są kompletnie w moim typie.



Nie chodzi mi o kobietę cyborga, omnibusa, czy kogoś wiecznie stawiającym na swoim, bo z kimś takim nie da się żyć. Kobieta musi pozostać kobietą. Rzecz w tym by była ogarnięta i było w niej coś pozytywnie nurtującego, inspirującego, miłe zaskoczenie, umiejętna riposta. By można ją było podziwiać za wiedzę i intelekt.



Jak już pisałem w zakładce kogo szukam, taka kobieta jest dla mnie wyzwaniem, motywacją, nie da się z nią nudzić, jest się dla siebie wzajemną inspiracją. Tylko i wyłącznie w pozytywnym znaczeniu rywalizacją, tworząc swoisty team. Na zasadzie – ja nie mogę gdzieś być/czegoś załatwić, a może być tam ona, wobec tego mogę być zupełnie spokojny, że będzie to dobrze zrobione/załatwione.



Chodzi też jak zawsze o komunikację, wymianę poglądów. Ciekawa jest wówczas sama rozmowa, dyskusja – niekończąca się, jest jak nieustanna wędrówka w coraz to nowe miejsca. Jest swoistą formą spędzania czasu, odpoczynku i odkrywania, a nie monologu, czy „gadał dziad do obrazu...”



Autorka owego maila, przez którego powstał ten wpis, pytała mnie: „To, że stawiasz wymagania i otwarcie piszesz, że chciałbyś żeby kobieta potrafiła robić coś lepiej od Ciebie jest zaskakujące - ale czy to powinno stanowić problem? Powszechnie przecież wiadomo że mężczyźni nie chcą zbyt inteligentnych i samodzielnych kobiet, bo przy takich trudniej jest się wykazać. Więc po co sobie tak utrudniasz?”



Ja sobie nie utrudniam, tak mi się przynajmniej wydaje. Bardzo daleko mi do utrudniania sobie życia, jest dokładnie na odwrót. Piszę tu co czuję, co mi się wydaje i jaka partnerka mi odpowiada. Jeśli kobieta robi coś lepiej ode mnie – wow – cieszę się, że mam zdolną partnerkę i że nasz team jest bogatszy o więcej umiejętności. A czy trudniej się wykazać? Ale ja nie muszę się wykazywać. Chyba, że po prostu codzienne życie jest wykazywaniem się? Nie czuję jakiegoś spięcia, wstrzymywania oddechu, przysłowiowego „uwaga, to teraz...”. Przed kimś inteligentnym nie trzeba się wykazywać, a współgrać z nim.



Ja jako facet nie odczuwam potrzeby dominacji samej w sobie. Mogę być nawet zdominowany przez kobietę, jeśli tylko widzę, że to co ona robi jest dobre, słuszne i zgadzam się z tym. Możemy się po prostu uzupełniać. Nie używałbym tutaj w ogóle słowa „dominacja”, a wstawiłbym słowo „substytucyjność”. Potrzebuję partnerki w dosłownym znaczeniu. Partnerki czyli kogoś równorzędnego, „współpracownika”, kogoś z kim mogę wymienić poglądy a nie je narzucić. Wkraczam do akcji dopiero wtedy, jeśli widzę, że coś się wymyka spod kontroli i zjeżdża na nieodpowiednie tory.



Jeśli miałbym wchodzić w związek, w którym jestem typowym facetem - dominatorem, to nie wchodzę w taki związek. Tak jak pisałem, po pierwsze znudziłoby mnie to po dziesięciu minutach, a po drugie nie widzę w tym nic fajnego. Swoiste pastwienie się nad kimś. Kojarzy mi się z samochodzikiem na baterie – jak nim będziesz sterował i gdzie będziesz chciał – tam on będzie jechał.



Z drugiej strony są też kobiety, które mówią, że lubią jak facet nimi kieruje. Tak, ja chętnie pokieruję! Ale może kiedyś moją córką, którą może kiedyś będę miał. A panie mające za sobą już co najmniej dwa tuziny wiosen, powinny same umieć pokierować odpowiednio swoim życiem.



Wnioski z tego wpisu nasuwają mi się proste. Facet musi być w hierarchii związku o jeden nieduży szczebelek wyżej od kobiety. Jeśli facet niczego się nie obawia – mentalnie, psychicznie czy w relacjach międzyludzkich – to potrzebuje tylko i wyłącznie silnej kobiety. A jeśli jest fajtłapą i nieudacznikiem, wtedy szuka szarej myszki, którą będzie mógł pomiatać. Rozrzut osobowości kobiet jak i mężczyzn jest tak bardzo szeroki, że jest w czym wybierać, a co za tym idzie swój swojego zawsze znajdzie. I tego się dalej trzymam.





PS Dla tych, którzy chcieli dłuższe wpisy, nadszedł ten moment.




 

Wyświetleń: 11592 | Dodał: Młody | Rating: 3.3/3
Liczba wszystkich komentarzy: 9
9  
Z moich obserwacji wynika, że słabi mężczyźni (którzy pozorują silnych) często zdradzają swoje żony z silnymi kobietami. Zaczyna im się nudzić w małżeństwie i szukają nowych wyzwań... Tyle, że takie romanse nieczęsto przeradzają się w ponowne małżeństwa - bo życie na stałe z silną kobietą to już wyzwanie 24 h - a słaby facet się tego nie podejmie:(

A tak na marginesie -szkoda, że się nas boją, bo życie z nami jest naprawdę ciekawe :)

8  
Wielka prawda, że mężczyźni boją się silnych kobiet, ale tylko Ci którzy sami nie mogą nic zaoferować właśnie tej silnej kobiecie :)

7  
Jak ktoś jest pewny siebie, nie ma kompleksów, a na dodatek wiedzie fajne życie i jest szczęśliwy sam ze sobą, to nie potrzebuje osoby, dzięki której mógłby się dowartościować (np. poprzez jej niższe IQ, brak wiedzy albo dlatego, że jest po prostu dzieckiem we mgle potrzebującym opieki). Przeciwnie, taka osoba potrzebuje kogoś, kto jeszcze zainspiruje, zmotywuje, kogoś, kto będzie partnerem, a nie kimś w rodzaju kuli u nogi. To normalne (a przynajmniej powinno być), że dojrzały facet, który (strzelam) trochę już jest sam, świetnie zna samego siebie i dzięki temu potrafi jasno sprecyzować cechy, którymi powinna charakteryzować się jego potencjalna partnerka - wie co jest w stanie zaakceptować, a czego nie. Kobieta, która stwierdziła, że sobie utrudniasz prawdopodobnie uważa, że jeśli jeszcze nie masz tej żony, to ostatni gwizdek. Powinieneś brać co jest, a nie jeszcze wybrzydzasz :))

6  
Jestem :P

5  
Więc gdzie Ci mężczyźni...?

4  
Ująłeś mnie słowami: "Ale ja nie muszę się wykazywać. Chyba, że po prostu codzienne życie jest wykazywaniem się? Nie czuję jakiegoś spięcia, wstrzymywania oddechu, przysłowiowego „uwaga, to teraz...”. Przed kimś inteligentnym nie trzeba się wykazywać, a współgrać z nim." Tylko spotkać takiego faceta, to jak szukanie igły w stogu siana :)

3  
Chciałabym spotkać takiego faceta co tam myśli...

2  
Dokładnie :-)

1  
W punkt!

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"