Główna » 2017 » Maj » 12 » Nie będę dłużej pisał.
2:00 PM
Nie będę dłużej pisał.

KtóraW naszym życiu poznajemy różnych ludzi i w różny sposób się z nimi komunikujemy oraz porozumiewamy. Te osoby, których jeszcze nie znamy – próbujemy coś się o nich dowiedzieć. Ludzie bywają mniej lub bardziej wiarygodni, prawdziwi. W jaki sposób zweryfikować ich najlepiej?

W dzisiejszym wirtualnym świecie poznawanie ludzi na portalach społecznościowych jest czymś normalnym. Widzimy tylko ich mniej lub bardziej ciekawe zdjęcia, posty, memy, opisy i komentarze. O ich głosie, zachowaniu, sposobie bycia możemy póki co zapomnieć.

Najbardziej istotne jest to w relacjach damsko-męskich. Portale społecznościowe są bardzo dobrym narzędziem do nawiązania kontaktu, ale podkreślam, że tylko do nawiązania kontaktu i wymiany kilku wiadomości, informacji, pierwszego pisemnego wrażenia. Potem należy już jak najprędzej z nich uciekać. Nasz profil czy witryna na jakimś portalu to tylko swoiste okno (wystawowe) czy wizytówka. A czy spotykając kogoś na żywo rozmawiamy z nim przez okno?

Szczególnie dla obcych sobie osób, pisanie to same nieporozumienia. Wkradają się jakieś skróty myślowe, robi się pięć rzeczy naraz, a szósta to stukanie w klawiaturę. Rozmowa poprzez pisanie dwojga nieznających się ludzi, chcących pogawędzić o czymś więcej niż tylko „czy spotkać się o 10tej czy o 11tej”, rodzi dużo niedomówień i niezrozumienia. Kolejna sprawa – klawiatura przyjmie wszystko, a rzeczywistości może być zupełnie inna. Dlatego, w mojej opinii, jak najprędzej należy uciekać z internetu, jeśli mamy chęć odrobinę lepiej kogoś poznać.

Moim zdaniem, ze zbyt długiego pisania, nie wynika nic poza jakimś krzywym zwierciadłem. Ktoś napisze jedno zdanie, a nam zaczyna działać podświadomie wyobraźnia, podświadome idealizowanie kogoś. Skoro usłyszałem/przeczytałem już tyle dobrego o danej osobie to z każdego następnego zdania wyciągam też tylko tę dobrą stronę, to dobre wyobrażenie i spirala się nakręca.

Jeśli natomiast kilka pierwszych zdań jest negatywnych, to jest zarówno tak samo, jak i odwrotnie. Tak samo, bo też potęgujemy nasze odczucie w następnych zdaniach, a odwrotnie, bo zaraz urywamy kontakt – i to akurat jest zupełnie normalne – choć nie zawsze słuszne, bo przez jedno, dwa przypadkowe, nieudolne, niezręczne zdania kogoś skreślamy.

Wyjścia zatem są dwa. Albo będzie się pisać dobrze, bo facet może być marudą gawędziarzem lub psychopatą ze zdolnością dobrego dobierania słów. Albo będzie się pisać źle, bo trudno wszystko ująć w pisaniu zgrabnie i w dodatku musi się jeszcze drugiej stronie podobać. Jeśli pisze się źle, to kobieta ma już wytłumaczenie (zupełnie słuszne), że od tego faceta jak najdalej.

Kobieta, im lepiej się pisze tym bardziej się wkręca i tworzy sobie filmik o księciu na białym koniu. To takie trochę „chciejstwo”. Czy może wiara, że rycerze na białych koniach są raczej w wyobraźni kobiet, która lepiej współgra z wirtualnym pisaniem niż z naocznym spotkaniem w rzeczywistości.

Wiele razy, na moją propozycję spotkania czy choćby zdzwonienia się z nowo poznaną kobietą na portalu społecznościowym, słyszałem, a raczej odczytywałem na ekranie: „Popiszmy jeszcze trochę”. Nie będę ukrywał, że po takim tekście prawie zawsze opadają mi ręce i nic tylko napisać: „Nie będę dłużej pisał”. To strata czasu (na pisanie) i wszystkie wyżej wymienione przez mnie wady przydługiego pisania.

Wyjść z internetu należy choćby do rozmowy telefonicznej. „Nie rozdaję byle komu mojego numeru”. Zgoda! To kup sobie osobną kartę telefoniczną za 5 złoty na takie rozmowy lub użyj internetowych komunikatorów głosowych. Dowiesz się już na własne uszy – jaki ktoś ma głos, czy wyraźnie mówi, czy jest flegmatykiem/zbyt pobudzony, jakie ma poczucie humoru itd. A po jednej czy kilku rozmowach telefonicznych droga otwarta do spotkania na żywo, bo uważam, że to więcej niż miesiąc pisania.

Niejedna z Was zapyta – po co chodzić na dziesiątki randek? Całe te przygotowania, układanie włosów, malowanie paznokci itd. To potraktuj to w ten sposób, że lepiej spotkać się na 15 min, gdy wracasz z pracy, na Orlenie na kawę. Coś na zasadzie szybkiej randki, przygotowanej przez Was samych. Jeśli rzeczywiście nadajecie na tych samych falach i coś z tego będzie, to najmniejszego znaczenia nie będą miały Twoje nieułożone włosy, niepomalowane paznokcie i zmęczenie pracą. Po szybkiej kawie, spokojnie można umówić się na dłuższą już randkę. A jeśli spotkanie wypada kiepsko, to bez żadnych skrupułów można powiedzieć, że już się zbieramy, bo przecież trudno siedzieć dłużej niż 15 minut przy kawie na Orlenie.

Po co godzinami wkręcać się w pisanie, skoro z większą pewnością spotkanie, które zajmie tylko 15 minut, da więcej odpowiedzi czy coś jest (nie) w porządku. Nie warto się zamykać zbyt mocno i wszystkim mówić „nie”, bo może ktoś warty uwagi jest blisko nas i może przejść nam koło nosa przez nasze zamknięcie.

Wyświetleń: 2381 | Dodał: Młody | Rating: 5.0/1
Liczba wszystkich komentarzy: 5
5  
No bywają tacy panowie Angel.
A co do kajaków, to w zeszłym roku chciałem zorganizować to chętnych nie było ani jednej osoby :/

4  
Po przeczytaniu tytuły pomyślałam, że "Marcin się zakochał", a tu zonk.
Mam profil na portalu i to ja najczęściej piszę o propozycji spotkania, by nie marnować zbyt długo swego czasu na pisanie, ale niezbyt chętni są panowie. Zauważyłam, że większość założyła profil tylko po to, aby "uspokoić" swoje sumienie, że szukają, a znaleźć nie mogą.
Pozdrawiam i owocnych poszukiwań życzę.

3  
Kiedy kajaki organizujesz ?

2  
A już myślałam, że zamykasz bloga. Bo znalazłeś żonę. ;-)

1  
i pisze to ktoś, kto szukał/a kobiety swojego życia na portalach randkowych :D

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"