Główna » 2016 » Wrzesień » 30 » Randka czy biznes?
10:31 AM
Randka czy biznes?
ZamyślonaKilka maili wymienionych z dziewczyną poznaną na portalu randkowym i szybko określiła mnie jako „digital nomad”. Nie miałem pojęcia co to znaczy. Z pomocą przyszedł oczywiście wujek google i wikipedia.



Digital nomad (cyfrowy nomada) – osoba która wędruje, wymienia informacje i porozumiewa się z innymi bez poruszania się z miejsca – korzystając z takich zdobyczy techniki jak telefonia komórkowa i Internet, a także osoba, która może pracować wszędzie i z każdego miejsca, dzięki tym samym narzędziom.



Fakt, coś z tego jest we mnie. Nawet bardzo dużo, choć nie wiedziałem, że tak to się nazywa. Pomijając pracę, to kimś takim w obecnych czasach jest każdy z nas. Chodziło jednak właśnie o tę pracę – o czym za chwilę.



Jak zawsze, przez telefon i na zdjęciach wszystko wyglądało dobrze. Wspólne zainteresowania, poglądy itd. Udałem się na spotkanie/randkę, która zapowiadała się obiecująco. Poważny zgrzyt był już na samym jej początku. Standardowe cześć, cześć, no i się zaczęło. Co? Wybór miejsca gdzie mamy iść na kawę. Pomimo, iż miejscowość w której się spotkaliśmy była bardzo urokliwa i staliśmy pod samą knajpką, to wzdychaniom i zastanawianiu się gdzie mamy wypić kawę, u mojej randkowiczki nie było końca... Wymyśliła ostatecznie, że mamy jechać 20km dalej na kawę. Moim zdaniem nie jest to dobry prognostyk na to co będzie dalej, ale chciałem się wtedy jeszcze mylić.



Gdy dotarliśmy już na ową kawę, narzekała, iż mało gdzie jest dobra kawa. Ciągnąc temat kulinarny przyznała, że ona sama nie gotuje, jada na mieście nawet śniadania. Zastanawiałem się czy to lenistwo, brak umiejętności, czy tak „po amerykańsku”. Ewentualnie, podwyższenie swojego rankingu jako „księżniczki”.



Nie zdążyliśmy zamienić wielu zdań, gdy zadała mi pytanie:



- Więc jak Ty to robisz, że pracujesz 1-2 godziny dziennie i jesteś tak zadowolony ze swojej pracy na wielu płaszczyznach?



Byłem gotów odpowiedzieć jej na każde pytanie z tym związane, rozmawialiśmy zresztą o tym dość długo. Zauważyłem jednak, że ona oczekuje jakby gotowego przepisu w 2-3 zdaniach. Poruszam to zagadnienie szerzej we wpisie Coś o mojej pracy, czyli jak to się stało, że zostałem inwestorem giełdowym. Na pewno nie ma gotowego przepisu w 2-3 zdaniach, którego ona oczekiwała.



Stwierdziła, że nie jest cierpliwa i to jednak nie dla niej. Od tego momentu dało się wyczuć znikome już jej zainteresowanie naszym spotkaniem. Czekała jakby na jego koniec. Ja również nie zamierzałem odwlekać tego momentu. Widocznie interesował ją głównie aspekt biznesowy.



To, że nie łączy się uczuć i biznesu, to chyba nic nowego. Im dalej, tym te ścieżki bardziej mogą się gmatwać i szkodzić sobie wzajemnie. Ludzie stają się niewolnikami jednego lub drugiego. W tym przypadku nie zdążyły się zazębić, ani na siebie wejść. I bardzo dobrze, bo jasne sytuacje są najlepsze.
Wyświetleń: 10396 | Dodał: Młody | Rating: 4.0/2
Liczba wszystkich komentarzy: 3
0 Spam
3 Magdalena  
To nie mogłeś jej po prostu powiedzieć: no to chodźmy tutaj, do tej knajpki obok?

0 Spam
2 POJEDYNCZA pojedyncza.blog.pl  
A co do samego biznesu i opowiadania o swojej pracy... Spotykałam się zarówno z facetem, który twierdził, że jest po prostu informatykiem, a okazało się, że jest właścicielem sporej firmy IT, jak i inwestora giełdowego (sic!), który nie przyznał się początkowo, że na giełdzie zarabia akurat tak na pizzę i piwo raz w miesiącu, a na co dzień utrzymują go rodzice...

To, czym się zajmujemy zawodowo jest ważnym tematem podczas pierwszych spotkań. Ale często może być powodem nieporozumień lub pochopnych ocen, uprzedzeń, niezrozumienia... Każdy mierzy swoją miarką, a to czasem oddala od prawdy...

0 Spam
1 POJEDYNCZA pojedyncza.blog.pl  
Historia o jechaniu po kawę 20 km przypomniała mi pewną moją randkę z internetowym znajomym - otóż mężczyzna ów, ledwo zdążył się upewnić, że ja to ja, zarządził przemieszczenie się na drugi koniec miasta. Do kina. Na moje uwagi, że chyba lepiej byłoby usiąść gdzieś przy kawie i porozmawiać, poznać się, co w ciemnej sali kinowej podczas seansu raczej nie będzie możliwe, odpowiedział, że pogadać możemy później. No ok. Co do wyboru seansu również nie miałam wiele do gadania - wybrał polską komedię romantyczną, choć prawie błagałam go żebyśmy nie szli na ten gniot... Postanowiłam przetrwać - i film i późniejszą kawę. Jak się później okazało, niepotrzebnie marnowałam czas...

Także może nie warto lekceważyć takich znaków? ;-)

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"