Główna » 2018 » Marzec » 30 » Związek – bliskość czy obcy sobie ludzie?
11:24 AM
Związek – bliskość czy obcy sobie ludzie?

OczyWpadł mi w ręce gdzieś artykuł – czego nie wypada robić przy partnerze. Zaciekawiony – kliknąłem.

http://polki.pl/magazyn/relacje,8-rzeczy-ktorych-nie-wypada-robic-przy-partnerze-nawet-jesli-jestescie-dlugo-razem,10420481,artykul.html

Zacznę od tego, że nie wiem na ile poważnie potraktować ten artykuł. Na ile jest to coś, czym trzeba wypełnić kolorowe strony kobiece, a na ile temat na poważniejszą dyskusję. Podejdę do sprawy wg tego drugiego.

Moim zdaniem, związek to relacja z drugą osobą – najbliższą mi osobą. Nie muszę tej osoby się wstydzić, nie mam przed nią tajemnic, mogę jej o wszystkim powiedzieć – tego wręcz od niej oczekuję oraz oczekuję, że i ona taka będzie wobec mnie. Z tą osobą mieszkam, śpię, rozmawiam, spędzam czas itd. To moja druga połówka, a nie tylko mój współlokator.

Najbardziej spodobało mi się w owym artykule stwierdzenie „dla komfortu waszego związku”... Czyli związek ma być komfortem, jakby dopłatą do klasy premium. Eh, no strasznie to brzmi. Sprowadzanie związku do produktu, wczasów, podróży autobusem? Związek to obecność drugiej osoby, jej bliskość, z jej wadami i zaletami, z jej życiem – tym prywatnym, również intymnym. Nie chodzi o celowe stanie nad kibelkiem i robienie sobie selfie czy zdjęć do rodzinnego albumu, ale o zwykły luz/zaufanie - właśnie takie PRZY drugiej osobie, a nie omijanie jej, bo jest się akurat w prywatnej/osobistej czynności. Czy wszystko dziś jest na pokaz, nie można widzieć życia takim, jakie ono jest faktycznie, a wszystko ma być w wersji premium i „dla waszego komfortu”? Jakoś kontekst tego artykuł uderzył mnie, jakobym miał brzydzić się czasami najbliższej mi osoby.

Nie chcę tu robić rankingu tych punktów, rozwodzić się nad poszczególnymi, ani żadnych wyłączać/wykluczać, ale przyznam się, że z moimi byłymi partnerkami nie uważałem tych czynności za skazane na odosobnienie.

Czy kolorowe gazety mówią nam z góry co (nie) wolno, zaglądając nam trochę pod kołdrę? Czy ustalają kanon jak ma wyglądać związek i jeśli ktoś jednak łamie te punkty to jest cieniasem? Czy nie sprowadza związku do klimatu obcych sobie ludzi? Potraktuję to, że autorka chciała raczej artykułem wywołać temat do dyskusji i to jej się udało.

Dziś ludzie mają ogólnie problem z otwartością, zadawaniem pytań, chęcią zdobycia faktycznej wiedzy o drugiej osobie. Umieją gadać, ale nie umieją rozmawiać. Umieją chwalić się, ale nie umieją identyfikować. Umieją coś sobie dopowiedzieć, ale nie umieją zapytać.

Na temat mojego bloga słyszałem, że pisząc go jestem taki otwarty, odważny i bezpośredni. Jestem taki, choć nie zanadto. Obecnie jasne i konkretne wyrażenie czegoś uważane jest za coś nadzwyczajnego.

Czy związek jest po to, żeby kobieta ugotowała i uprała facetowi, facet dolał płynu do spryskiwaczy w aucie i skręcił szafę (jeśli jest w stanie wykonać te czynności), a ciotki na imprezie rodzinnej nie pytały dlaczego jesteś sam(a)? Czy związek to coś więcej, bliżej, mocniej, głębiej, intensywniej? Żyjemy w czasach, w których nie ma zimy w zimie, mięsa w mięsie, rozumu w głowie i bliskości w związku.

 

 

 

Wyświetleń: 3714 | Dodał: Młody | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 2
2  
Nazywam się Lauren Jones. Cieszę się, że mogę Cię poznać po przeszukaniu Twojego profilu już dziś. Proszę, drogi, chciałbym, abyś skontaktował się ze mną w moim e-mailu (laurenjones1900@gmail.com), abyś wiedział o mnie więcej.

1  
Miejsce, gdzie muszę wyjść do toalety za każdym razem, żeby, parafrazując, 'beknąć lub puścić bąka', nie byłoby dla mnie domem. I zgadzam się, powinniśmy rozmawiać z partnerem jak wspólnie żyć, a nie czerpać tej wiedzy z internetu. Najważniejsze to się dobrze dobrać ;)

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"