Główna » 2017 » Lipiec » 12 » Związek czy bransoletka?
1:46 PM
Związek czy bransoletka?

ZamyślonaJakiś czas temu umówiłem się na spotkanie z interesującą dziewczyną. Wstrzelenie się w jej napięty grafik było nie lada wyzwaniem, ale jakoś się udało. Była początkującym lekarzem, mieszkaliśmy kawałek od siebie. Zapowiadało się ciekawie.

W czasie całego spotkania bawiła się na przemian włosami i bransoletką. Co do nieustannego przerzucania włosów, nie dziwi mnie to specjalnie, bo to częste zachowanie u kobiet. Bransoletkę na ręce eksponowała dość mocno. Myślałem, że to też jakiś tik nerwowy. Jednak gdy stwierdziła, że przez rok pracowała/składała na ową bransoletkę zrozumiałem cały kontekst – nie chodziło o kobiecy odruch, a o prezentowanie swojej bransoletki. Nie przez bransoletkę kobieta jest godna uwagi i ciekawa oraz nie cena świadczy o bransoletce – przynajmniej jak dla mnie, choć przyznam, że w wycenie akurat bransoletek, to jestem bardzo kiepski. Coś za 10 złotych może dawać lepszy efekt, jeśli jest dobrze dobrane i gustowne, niż coś z kilkoma zerami więcej.

Zeszliśmy na tematy związków. Deklarowała, że chciałaby i jest nastawiona na stały związek Stwierdziła, co mnie dość zszokowało, że inwestycja w pracę jest lepsza niż inwestycja w faceta. Dość osobliwy pogląd, ale i widzę mały konflikt interesów, chyba, że będzie dało się to spiąć jakąś magiczną klamrą. Dochodzi kwestia proporcji, priorytetów i potrzeb. Opowiadała, że zdecydowała się na pracę na dwóch etatach, co powodowało, problem ze znalezieniem wolnego terminu na nasze spotkanie. Generalnie fajnie, że jest ambitna i że ma jakiś plan na siebie, ale życie to sztuka wyboru. Ona mocno stawiała na dobra trwałe i materialne. Duży plus, że chciała na to sama zarobić.

Czy to pracoholizm, brak alternatywy czy chciwość? Chyba wszystko po trochu.

Pojawił się przelotnie temat wycieczek, ale tutaj już bardzo ostrożnie zwracała uwagę na ceny i wykazywała dużą wstrzemięźliwość cenową. Słabość miała po prostu tylko do bransoletek i (jak się potem okaże) do samochodów.

Przyznam, że było to obiecujące i rokujące spotkanie, które dawało umiarkowany optymizm na przyszłość. Umówiliśmy się wstępnie na kolejne spotkanie i pozostaliśmy w kontakcie.

Podczas naszej korespondencji smsowej wspomniała, iż zepsuł się jej samochód. Napisała, że to jedyny facet, który o nią dba. Dość osobliwe podejście, hierarchia wartości i priorytety. To następne z jej „ciekawych” jak dla mnie stwierdzeń. Odpowiem trochę złośliwie – dba, ale trzeba za niego płacić. Z jeszcze innej strony, to bardzo jej współczuję, z tego co słyszałem i czytałem, że spotkała na swojej drodze takich mężczyzn.

Pomimo naszej prawie miesięcznej korespondencji, nie znalazła czasu na spotkanie. Pisała, że bardzo by chciała się spotkać i dało się odczuć u niej chęć ponownego spotkania, ale czas kompletnie nie pozwalał. Nic na siłę.

Czas na związek, czym ma być związek i jak ma wyglądać? Spotykanie się codziennie, raz w tygodniu, a może raz w miesiącu, bo pewnie i takie związki bywają. Związek dwojga ludzi może mieć różną definicję, a określają go potrzeby, charakter i staż dwojga konkretnych ludzi.

Proporcje rozdzielone pomiędzy związek a pracę potrafią być przeróżne. Dla jednych, wystarczy zobaczyć się raz na pół roku, mieszkać na dwóch przeciwległych krańcach świat i nazywają oni to szczęśliwym związkiem. Dla innych, nie widzieć swojej drugiej połówki przez kilka dni to cała wieczność. Kwestia czego kto szuka i co zawsze powtarzam, jako kwintesencja przepisu na udany związek – czego kto potrzebuje. Ja potrzebuję czegoś więcej niż spotkania raz w tygodniu i smsa raz na trzy dni.

Tutaj małe nawiązanie do wpisu „Trudny wybór” , w którym pisałem o tym, czy warto od samego początku poświęcać tylko i wyłącznie wszystko jednej osobie, urywając wszystkie inne kontakty. Z pierwszego, obiecującego spotkania nie zawsze musi coś wyjść, a jasność sytuacji może zabrać/kosztować trochę czasu.

Reasumując – coś z tej znajomości może i byłoby , ale kobieta którą spotkałem, w rzeczywistości jeszcze raz potwierdziła, że wg niej, inwestycja w pracę jest lepsza, niż inwestycja w faceta. Każdy ma prawo do swoich decyzji i swoich wyborów.


 
Wyświetleń: 2068 | Dodał: Młody | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 6
6  
Tu również się zgadzam Pojedyncza :) Otóż to - zdrowy rozsądek i "życie to sztuka wyboru" :)

5  
Jeśli chodzi o czas, to obserwuję dość częstą prawidłowość: jestem samotny --> mam dużo czasu --> staram się ten czas wypełnić. Single "zabijają" nadwyżkę wolnego czasu drugim etatem, angażującym hobby, nauką, może jakąś pracą społeczną itp. itd. I to przecież dobrze, że nie siedzą w domu bezczynnie czekając na księcia na białym koniu, który nagle pojawi się przed domem znikąd. Zresztą ogólnie warto się rozwijać, czerpać z życia etc. Ale tu pojawia się ryzyko, że właśnie to aktywne życie zamyka daną osobę na związek - bo nagle się okazuje, że brakuje czasu, a jednocześnie trudno zrezygnować z tego, co się budowało czy w co się angażowało. Zwłaszcza, jeśli to dopiero początek znajomości i jeszcze nie wiadomo, czy "inwestycja się opłaci." ;-) Jak zwykle kluczem do sukcesu jest trzeźwe spojrzenie i równowaga życiowa...

4  
Ja poniekąd rozumiem tę kobietę - skoro nie ma faceta, szuka stabilności i bezpieczeństwa finansowego. We dwójkę zawsze łatwiej, ale faktycznie - brak czasu na drugie spotkanie nie wróży dobrze ...

P.S.
Jakieś straszne spamy się tutaj pojawiają :)

3  
Jestem tego samego zdania. Jeśli komuś zależy, to chociażby się waliło i paliło, to zawsze znajdzie czas by spotkać się z drugą osobą. Każdy jak widać ma swoje własne wartości. Mam nadzieję, że ta dziewczyna szybko swoje przewartościuje.

2  
Co do joty się z Tobą zgadzam :)

1  
widać co jej przynosi największe szczęscie. Z drugiej strony skoro ma za sobą nieudane związki, w które na pewno inwestowała całą siebie i nie opłaciło jej się to, to kobietę można zrozumieć. Lecz nie każdemu psu na imię burek, nie można zamykać siebie na coś co może przynieść szczęscie nie materialne. W końcu kiedyś ona obudzi się i stwierdzi, że coś jej umknęło i będzie żalować. Moim skromnym zdaniem chcieć to móc. Gdyby jej zależało to przystopowała by z pracą i znalazła czas na kolejne spotkanie. Nienawidzęmaterialnego podejścia do życia

Imię *:
Email *:
Kod *:

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"