Słyszałem od niektórych, że jestem zdesperowany i wybredny. Na pewno nie zdesperowany, nie szukam na siłę. Wychodzę z założenia, że jeśli mam być z jakąś idiotką to wolę być sam. Równie dobrze czuję się sam, z kimś i w grupie. Czy wybredny? Hmm, nie sądzę. Nie wiem czy miejsca w których szukam, które wymieniłem wcześniej, skupiają tylko takie, nie preferowane przeze mnie dziewczyny. Jestem otwarty na jakiekolwiek inne sposoby i stąd pomysł tej strony. W ogóle jestem otwarty na ludzi, lubię poznawać ludzi. Poniekąd polubiłem te randki, spotkania. Fajnie by było, żeby tylko poziom intelektualny większości dziewczyn był wyższy to już w ogóle byłaby bomba! Nigdy nie wiemy co nas w życiu jeszcze czeka, kogo spotkamy… Może trzeba najpierw spotkać 1000 idiotek żeby 1001 osoba była wartą tego szukania. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka i nie zrażam się, jak już pisałem nauczyłem się cierpliwości.

 

Szukam mądrej i ładnej. Tylko tyle, ale i aż tyle!!! Pewnie dla nikogo nie będzie zaskoczeniem jak napiszę, że te rzeczy prawie nigdy nie idą ze sobą w parze! Dodam nawet, z mojego doświadczenia, że są idealnie odwrotnie proporcjonalne! Pamiętam bardzo ładne dziewczyny, z którymi kompletnie nie dało rady choć chwilę ciekawie porozmawiać. Opowiadające o podróżach dookoła świata, na Bora-Bora, Malediwy… Hmm… Myślę sobie, z tobą to by mi chyba było wstyd zejść choćby na śniadanie, nie z powodu jak wyglądasz, ale z powodu twojego zachowania i tego jak już coś zaczniesz mówić…

 - Lubisz podróżować, to gdzie byłaś ostatnio – zapytałem.

 - …w Bytomiu, pojechaliśmy z kolegą się przejechać autem…

Straszną krzywdą dla niej byłby przeskok, z Bytomia na Bora-Bora. Dziewczyno! Może miej jakieś porównanie? Tak stopniowo, to lepiej smakuje! Nie idź za szybko do góry, bo potem jak spadasz z większej wysokości to bardziej boli!

 

Innym razem z portalu randkowego… Zdjęcia nie do końca przypominały tę samą osobę, ale OK… Spotkaliśmy się. Rozmowa się nie kleiła. Po chwili dłuższej ciszy oznajmiła mi:

- Wiesz co, ja to nie miałam nigdy orgazmu.

Wziąłem głęboki oddech.

- I czasem to chciałabym tak spróbować z nieznajomym…

Przymarłem na pół oka, i kontynuowałem, że mamy ładną pogodę. To nie koniec. Dopiłem sok, zamówiony jakbym czuł, że spotkanie nie będzie za długie. Ona oznajmiła, że idzie zapłacić. „Nie, OK, ja zapłacę” – oburzyłem się. Kilkakrotnie zaczęła mnie przekonywać, że ona idzie zapłacić i koniec! Poszła. Myślę sobie, że jak ma mnie tu pobić za chwilę to OK. Choć głupio się czułem jak ma za mnie płacić 3 zł! Hmm, sponsorować mnie chce czy co – myślałem w międzyczasie. Po powrocie zastrzeliła mnie tekstem – „Kupiłam ci ten soczek, odwieziesz mnie za to do domu.” Hmmm, honorowa dziewczyna… Po odwiezieniu do domu dostałem od niej jeszcze smsa pokroju – „No wiesz co! Ja to chciałam tę noc spędzić z Tobą.”

 

Ostatnio spotkałem się (na randkę) z panią doktor, dermatolog. Po kilku rozmowach przez telefon, a rozmowy telefoniczne bardzo lubiła, nie powierzyłbym jej jakoś ewentualnych swoich problemów ze skórą. Mniejsza z tym, może się mylę. Na spotkaniu nie było najgorzej, wspominała, że jej ulubiona forma spędzania wolnego czasu to sobotnie, wieczorne imprezy w klubie. Hmm, OK, każdy lubi coś innego. W międzyczasie zmienialiśmy lokal, jadąc ze mną samochodem kręciła nosem, że jakos tak wolno jadę. Stwierdziła, że ona to jeździ 180-200 km/h. Pod koniec spotkania żaliła się na facetów, że nie ma do nich szczęścia. Była z kimś 4 lata, kto twierdził, że jest kawalerem, ale okazało się, że nim nie był. Po czterech latach. Na koniec naszego spotkania zaskoczona była, że odnoszę obie filiżanki po kawie do lady. Trzymałem coś jeszcze w jednej ręce a ona mając obydwie puste baaardzo się temu dziwiła.

Hmmm, ciężko mieć szczęście do facetów szukając go w sobotę w klubie, lubiącego jazdę 200km/h, który z grzeczności nie umie po sobie posprzątać…

To jak w kawale, kiedy Żyd prosił Boga o 6ke w Totolotka. A Bóg na to – Żydzie, daj mi szansę i puść los.

 

O śmiesznych historiach z dziewczynami na randkach mógłbym chyba książkę napisać. Czasem ciężko to spamiętać, raczej przypomina mi się przy okazji rozmowy o czymś. Oczywiście z książką to żart, ale mógłbym być niezłym bankiem informacji.

 

Zatem czy jestem wybredny? Oceńcie sami! Może świadomy? Czego chce, czego oczekuje, z kim się czuje dobrze. Oczywiście nie wszystkie kobiety są takie, ale dla większości zakupy, marki, botoks, imprezy i lans to religia! Może na palcach jednej ręki policzyłbym te nie zepsute. Z nimi nie zaiskrzyło aż tak na żonę, ale aż do dzisiaj mam z niektórymi kontakt. Nie każda randka czy znajomość musi się kończyć seksem albo pójściem przed ołtarz.

 

Oczywiście jest też druga strona medalu. Na speeddatingu spotkałem miła, sympatyczną dziewczynę. Przyznam, że wpisałem ją na kartkę tylko dlatego, że miło mi się z nią rozmawiało. Ona też wpisała mnie na swoją kartkę (dla niewtajemniczonych taka jest istota speeddatingu), w związku z czym otrzymaliśmy kontakt do siebie i spotkaliśmy się już poza speeddatingiem. Bardzo miłe spotkanie, dziewczyna nie nadęta, nie miała poprzewracane w głowie, nie było mowy o żadnym milionerze. I tak sobie myślę czy te ładne kobiety Pan Bóg aż tak bardzo ukarał? Dostały urodę, ale ona je bardzo zaślepiła. Dostały tak wiele i tak niewiele. Nie są na tyle świadome!? …że kelner obsługuje je jako pierwsze, że policjant puści bez mandatu i to życie jakieś takie proste! Czy są takie kobiety, które umieją rozdzielić i zidentyfikować co niektóre rzeczy? To, że dostałam urodę to nie może wyłączyć mojego myślenia i normalnego postrzegania świata. Czy to zbyt trudne dla wielu???

 

Powiecie, to czemu nie spotykam się z tą sympatyczną dziewczyną? Jestem wzrokowcem, jak prawie każdy facet i wiem, że może to jest trochę zła droga, ale przyznaję się, nie umiem tego chyba przeskoczyć.

"Proste rozwiązania są zawsze najlepsze"

"Jeśli coś robić, to z sercem!"

"Każdy jest kowalem swojego losu"

"Zycie to sztuka wyboru"

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"

"Myślenie nie boli"